Kabum

Czytelnia

Inne artykuły w kategorii Zabawki sensoryczne

Zmysł smaku

Kuchnia, królestwo zmysłów, jest świetnym miejscem, gdzie dziecko może doznawać świat i swobodnie uczyć się reagować na bodźce.

Kuchnia
Where unbelievable happens

W kuchni bije serce domu.
Dla kilkulatka to fascynujące miejsce pełne magii. Panuje tam ciągły ruch. Czajnik gwiżdże. Garnki perkoczą. Rozchodzi się smakowity zapach zupy. Bucha gorąca para spod uchylonej pokrywki. Pryska sok z cytryny. W piekarniku powolutku rośnie drożdżowe ciasto. Krojenie- pac! pac! pac! Obieranie- długaśna serpentyna skórki od jabłka spada na blat. Śmieszne włoski na końcu pora. Łzy w oczach po bliskim spotkaniu z pokrojoną cebulą.

Czyż może być lepszy poligon doświadczalny dla ćwiczenia integracji sensorycznej  i montessoriańskiego praktycznego życia?

Aby zapewnić maluchowi bezpieczeństwo i wygodę podczas pracy w kuchni wystarczy niewielkie zaangażowanie ze strony dorosłych. Przede wszystkim potrzebny będzie podnóżek lub stabilny stołek, dzięki któremu blaty i zlew staną się dla dziecka łatwo dostępne. Po drugie, warto zaopatrzyć się w podstawowe narzędzia dostosowane dla małych rączek- sztućce, dzbanek z miarką, obieraczka do warzyw. Dzieci uwielbiają przyrządy takie jak krajalnica do jajek lub jabłek, dziadek do orzechów czy też młynki do mielenia przypraw. Dużo radości sprawi „własna” ściereczka i fartuszek zawieszone na odpowiedniej wysokości. Fartuszek w metodzie Montessori ma spełniać nie tylko funkcję ochronną dla ubrania ale także być znakiem rozpoczynania i kończenia pracy. Jeśli to możliwe dopuśćmy dziecko do używania tych samych przedmiotów, z których korzysta reszta rodziny- szklane talerze, dzbanki, filiżanki. Powierzając piękne i tłukące się materiały dziecku, sprawiamy, że uczy się ono szacunku do nich oraz uważności podczas pracy. Poza tym okazując zaufanie, dajemy mocny fundament pod poczucie własnej wartości i szacunek do samego siebie. A jeśli już coś się zbije, niech w zasięgu rąk będzie szczotka i szufelka, wiedza o tym, jak po sobie posprzątać, gdy się narozrabiało, i że to nie koniec świata jest w życiu niezwykle cenna:)

Ot, zwyczajna pomoc w przygotowaniu obiadu lub sprzątaniu po nim wymaga od dziecka skupienia, planowania czynności, dokonywania inteligentnych wyborów, wytrwałości w pracy. Umiejętności te okażą się za kilka lat nieocenione podczas nauki matematyki, języka angielskiego czy też biologii. Swoją drogą, matematyka towarzyszy nam w kuchni na każdym kroku. Mierzenie formy do ciasta, ważenie mąki, szacowanie ile to będzie 100 gramów masła, skoro kostka to 250 g, obliczanie ile gramów to 20 dekagramów, odlewanie 1/3 masy, żeby zostało na polewę. Jakież wyzwania matematyczne dla przedszkolaka. A jak jeszcze pozwolimy zjeść maluchowi co dziesiąty obierany migdał! Miłość do przedmiotów ścisłych potomka mamy zapewnioną.

Ale wróćmy do drugiego aspektu kuchennego treningu- integracji sensorycznej. Co nieco na ten temat można przeczytać tu. W dużym skrócie: integracja sensoryczna to prawidłowe rejestrowanie i przetwarzanie bodźców zmysłowych. Proces, w którym mózg rozpoznaje, segregując i interpretując, różnorodne dane: wzrokowe, słuchowe, węchowe, dotykowe i smakowe. Ważne są również receptory rejestrujące ruch i tzw. czucie głębokie (zmysł orientacji ułożenia własnego ciała). Kiedy już bodźce zostaną rozpoznane, powinna nastąpić celowa i adekwatna reakcja ciała.

Dziecko rodzi się niezintegrowane. Integracja wszystkich zmysłów to proces, który trwa do ok. czwartego roku życia. Zazwyczaj zachodzi on samoistnie, choć czasem diagnozuje się pewne niedoskonałości, na przykład nadmierna wrażliwość na hałas lub przesadna reakcja na dotyk. Niezależnie od tego, czy dziecko jest obserwowane pod kątem zaburzeń procesów sensorycznych (a wówczas może okazać się konieczna pomoc specjalisty), rodzice mogą wspomóc rozwój zmysłów swoich pociech. Kuchnia, królestwo zmysłów, jest świetnym miejscem, gdzie dziecko może doznawać świat i swobodnie uczyć się reagować na bodźce.

Jak rozwijać reakcje sensoryczne poprzez zabawę w kuchni?
-pozwolić małym rączkom ugniatać, obierać, kroić, wydłubywać, lepić, nakłuwać, uklepywać, przesypywać i wałkować.
-dawać do wąchania przyprawy, rozkrojone owoce i warzywa, gotujące się potrawy.
-smakować pojedyncze składniki potrawy przed zmieszaniem.
-zwracać uwagę na barwy, fakturę, kształty, miękkość jedzenia. I zmiany jakie zachodzą podczas gotowania lub mrożenia.
-prosić dziecko, by nalewało, przelewało, przenosiło jedzenie i picie.
-słuchać jaki dźwięk wydaje przesypywana w metalowej misce kasza. A w szklanej? Plastikowej? Drewnianej?
-zanurzyć rączki dziecka raz w ciepłej a raz w zimnej wodzie.

A na zakończenie bonus przedświąteczny. Ponieważ ugniatanie ciasta wspiera małą motorykę, dodawanie przypraw korzennych poruszy zmysł węchu, wykrawanie ciastek skutecznie ćwiczy koordynację ręka-oko zaś dekoracja lukrem i posypkami uruchamia wzrok i dotyk, specjalnie dla Państwa sprawdzony i ulubiony w naszej rodzinie przepis na pierniczki bożonarodzeniowe!

Składniki:
1 kg mąki
1 l miodu
2 szklanki cukru
250 g masła
1 szklanki mleka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
3 jajka
1 torebka przyprawy do piernika
1 szklanki przypraw korzennych (imbir, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon, mielone goździki, odrobina pieprzu)
szczypta soli


W garnku rozpuścić masło, cukier i miód, przestudzić.
Mąkę wymieszać z przyprawami, dodać mleko z rozpuszczoną sodą, roztrzepane jajka i zawartość garnka.
Wyrobić ciasto (będzie dość luźne, nie przejmować się).
Miskę z ciastem przykryć czystą ściereczką i włożyć do lodówki na co najmniej dwa tygodnie.
Piec mniej więcej tydzień przed Bożym Narodzeniem. Rozwałkować na grubość ok. pół centymetra, wykrawać pożądane wzory, piec w 180 st. C. 8-10 min.
Pierniczki włożyć do pudełka (niezbyt szczelnego) z kawalątkiem jabłka, żeby zmiękły (pilnować, żeby jabłko nie spleśniało).
Dekorować i pilnować się, żeby nie zjeść wszystkich od razu
.

(Przepis znaleziony dawno temu na facebookowym fanpage'u „Zabawa nie zabawki”)

autor: Aleksandra Zakrzewska

 
comments powered by Disqus
powrót

Produkty powiązane: